Archiwum kategorii ‘Wojsko’

26Osoby idące na komisje lekarska często zastanawiają się co może ich tam spotkać. Komisie w przeszłości wyglądały zupełnie inaczej, przez co nawet pytając się rodzica możemy usłyszeć odpowiedz, która obecnie będzie znacznie odbiegała od standardów. Jedna z licznych legend krążących o komisjach jest taka, ze w trakcie badania na misje przystępuje się zupełnie nago i trzeba w takim ubiorze, a raczej w jego braku paradować przed kilkuosobowa komisja. Sa to zupełne bzdury, być może było tak w przeszłości, jednak wszelkie sprawy tego typu już dawno zostały wyeliminowane i badanie odbywa się bez potrzeby zdejmowania bielizny za parawanem, w obecności jedynie lekarza wyspecjalizowanego w tego typu badaniach. Czasami może się zdarzyć, ze lekarz przeprowadzający badanie karze zdjąć badanemu bieliznę, jednak jedynie w celu zbadania na przykład ilości jader u badanego. Nie ma żadnych badan szczegółowych typu lewatywa, mogą one zostać wykonane jedynie na polecenie lekarza w gabinetach specjalistycznych. Każdy kandydat może otrzymać jedna z wielu kategorii. Najbardziej popularna i najczęściej przyznawana przez komisje kategoria jest kategoria A, oznaczająca osobę zdolna do służby wojskowej zarówno w okresie wojny jak i pokoju panującego na świecie. Do tej kategorii zaliczane sa osoby o nienagannej sprawności fizycznej, które przeszły przez wszystkie badania prawidłowo. Kolejna popularna kategoria jest kategoria D, oznaczająca kandydata, który nie jest w stanie pełnić służby wojskowej zarówno w czasie wojny jak i pokoju. Jest on zwolniony dożywotnio ze służby wojskowej. Aby dostać taka kategorie należy przedstawić odpowiednie dokumenty świadczące o słabej wydolności kandydata, bądź tez problemach zdrowotnych. Ostatnia kategoria jest kategoria E, przyznawana jedynie kandydatom o bardzo złym stanie zdrowia zarówno psychicznym jak i fizycznym, często sa to kandydaci, którzy nie sa w stanie o własnych silach stawić się na komisji wojskowej. Kandydaci z kategoria E sa całkowicie niesprawni, przez co nie mogą na przykład starać się o przyznanie prawa jazdy, a nawet o przystąpienie do kursu na prawo jazdy.

18Ponowny atak samochodów pancernych nie odniósł efektu, gdyż nie zdołały się one przedrzeć przez ogień przeciwpancerny. Zacięte walki toczyły się do wieczora pod Syrokomlą i Kockiem. Niemcy, mimo zdecydowanej przewagi, silnego ognia artyleryjskiego, ponawianych ataków samochodów pancernych, nie przerwali polskiej obrony. Następnego dnia ogień polskiej artylerii rozpoczął bitwę. Istniała jeszcze szansa zrealizowania planu, jaki przygotował general Kleberg, wiedząc z doniesień wywi8adu lotniczego, trzech sportowych samolotów, że promieniu sześćdziesięciu kilometrów nie ma innych jednostek wroga. Polska grupa operacyjna mogła więc rozbić, albo zmusić niemiecką dywizję do odwrotu, otwierając sobie drogę do składnicy uzbrojenia w Stawach. Niemcy zaskoczeni impetem natarcia cofnęli się, więc możliwe było zrealizowanie Kleberga. Pierwsze godziny zdawały się potwierdzać nadzieję, jednakże wkrótce niemiecka dywizja zmotoryzowana pokazała swa silę. Artyleria otworzyła ogień, działa i moździerze, granatniki, karabiny maszynowe utworzyły ogniową zaporę, zmuszając naszych żołnierzy do zatrzymania się. W ogniu artylerii załamało się tez późniejsze natarcie kawalerii. Czwartego października sytuacja gwałtownie pogorszyła się. W rejon kockiej bitwy zaczęły docierać nowe jednostki niemieckie. Przybywało szesnaście tysięcy żołnierzy z sześćdziesięcioma samochodami opancerzonymi. W dniu, w którym kapitulowała Warszawa, do Moskwy przyjechał Ribbentrop, aby podjąć ostateczną decyzję o podziale ziem polskich. Tajne protokóły, jakie podpisał Ribbentrop i Mołotow określiły przebieg nowej granicy wzdłuż rzek Pisy, Narwi, Bugu i Sanu, zasady przesiedleń ludności pochodzenia niemieckiego, ukraińskiego i białoruskiego z ziem polskich oraz zwalczanie działalności polskich organizacji. Już w pierwszych dniach okupacji NKWD zaczęło wprowadzać nowe porządki: z majątków wyrzucano właścicieli, niszczono zabudowania i parcelowano gospodarstwa pod hasłem sprawiedliwości dziejowej. Było to zapowiedzią masowego terroru, który miał objąć nie tylko tak zwanych wrogów klasowych, lecz wszystkich, którzy czuli się Polakami. Trzydziestego września Niemcy ruszyli do ostatecznego szturmu na półwysep Hel. Polskie oddziały, zmuszone do odwrotu pod Kuźnice wysądziły zaporę minową z głowic torpedowych, co przerwało półwysep i zatrzymało nieprzyjaciela, jednakże nadchodził kres walki: brakowało amunicji, lekarstw, żywności, odzieży. Pierwszego października podjęte zostały rozmowy kapitulacyjne. Dzień później dowódca zegnał żołnierzy. Obrona Helu trwała od pierwszego września i mimo zmasowanego ataku, ostrzału najcięższej artylerii dwóch pancerników Niemcom nie udało się złamać polskiej obrony. Polscy żołnierze kapitulowali, gdyż zabrakło amunicji.

24Kutrzeba wracał z południa, po rozmowie z dowódcą armii Pomorze, generałem Władysławem Bortnowskim. Naczelne dowództwo zmieniało decyzje: Marszalek Rydz Śmigły zgodził się, aby armia Kutrzeby wspomogła armię Łódź, której sytuacja była już tragiczna, szybko jednak ten rozkaz odwołał, nakazując odwrót armii Poznań do linii Wisły. Odwołanie tej operacji było słuszne, gdyż na jej skuteczność było w danej chwili stanowczo za późno. Rozkaz marszu na Warszawę niechybnie dowodził, że w pierwszej fazie wojny, w osłonie granic i koncentracji Polska przegrała. Mimo, że było to do przewidzenia, przegrana ta była o wiele za wczesna. Czwartego września oddziały niemieckiej ósmej armii, dowodzonej przez generała Blaskowica zajęły Łódź. General urządził kwaterę w fabrykanckim pałacyku i stąd miał dowodzić dalszym natarciem swojej armii. Blaskowic chciał jak najszybciej dojść do Warszawy i zdobyć ją. Był tego pewien, że największy lup w tej wojnie, wzięcie stolicy, przypadnie jemu. Ruch oddziałów niemieckiej ósmej armii był cały czas obserwowany, tak, jak na to pozwalały możliwości lotnictwa zwiadowczego armii Poznań. Wykrycie oddziałów wroga, miejsc, w których koncentrował swoje siły miało ogromne znaczenie dla planów generała Kutrzeby. Naczelne dowództwo wojska polskiego trąciło szansę zadania nieprzyjacielowi, niemieckiej ósmej armii potężnego uderzenia. Zaczynała się wojna manewru i ruchu, ale wielu najwyższych oficerów nie rozumiało nowego czasu. Był czas, kiedy manewr polskich armii mógł całkowicie zmienić bieg kampanii wrześniowej. W stronę warszawy szły od północy i południa przez Łódź i Częstochowę niemieckie armie, a po środku tych kleszczy znalazła się polska armia Poznań, która nie była atakowana, zachowując w ten sposób pełnię sil. Dowódca nie mógł wykonać zaplanowanego manewru, który dotkliwie pomieszałby szyki wojskom niemieckim, ponieważ nie wyrażało na to zgody naczelne dowództwo wojsk polskich. Manewr ten mógł wpłynąć na bieg kampanii wrześniowej. Luftwaffen uderzało, bombowce, które atakowały z lotu nurkowego, mogły atakować bardzo celnie. Startowały nie tylko z kolumnami wojsk, stanowiskami artylerii, zgrupowaniami czołgów. Znacznie częściej w tej wojnie uderzały na cele cywilne. Bombardowania miasteczek poza linią frontu, niemających żadnego znaczenia strategicznego, tak jak wieści o nadchodzących oddziałach wroga i bestialstwach przez nich popełnianych wyganiały z domów setki tysięcy ludzi. Zabierali dobytek, jaki można było umieścić na wozach i wózkach i wyruszali w drogę. Tłumy uciekających przed ogniem wojny mieszały się z wojskiem, blokując i tak powolny marsz kolumn żołnierzy i konnych taborów. Ludźmi kierował strach i panika, ale wciąż istniała wielka wiara w obiecaną pomoc aliantów.

65W 1936 roku w rejonie wioski rybackiej na wyspie Uznam Niemcy rozpoczęli budowę ośrodka doświadczalnego Luft Waffen i wojsk lądowych Pen Minden. Od 1937 roku konstruowano tam i prowadzono próby z rakietami A3, a następnie A4, nazwanymi później V2. Głównym konstruktorem był Verner von Braun. Jego zespól musiał pokonać niezwykle trudności, jakie przynosiła budowa nowej broni. Dziesiątki prób na poligonie doświadczalnym na wyspie Uznam zakończyło się wielkim niepowodzeniem, pociągając za sobą wiele ofiar wśród więźniów, zapędzonych tam do prac nad rozbudową ośrodka. Pierwszy udany start odbył się dopiero trzynastego czerwca 1942 roku, ale rakieta eksplodowała po przeleceniu tysiąca trzystu metrów. Całkowicie udana próba miała miejsce dopiero trzeciego października, jednakże do ostatecznego sukcesu było jeszcze daleko. Brytyjczycy dowiedzieli się o istnieniu ośrodka z tak zwanego raportu “Oslo” w 1939 roku, co potwierdziły precyzyjne raporty wywiadu Armii Krajowej, które do nich dotarły. Nie należy sądzić, że rząd brytyjski pozostawił ten problem samemu sobie. Podstawą sukcesu jest wiedza o ruchach, jakie ma zamiar powziąć przeciwnik, a takie informacje Brytyjczycy mieli, chociażby z działań, przeprowadzanych przez wywiady swojego kraju, jak i innych państw, a także dzięki radarom i systemowi ultra. Pomimo kiepskich sil lotniczych, Brytyjczycy mieli inną przewagę: radar i ultrę. W lipcu 1940 roku wzdłuż angielskiego wybrzeża działało osiemdziesiąt stacji radiolokacyjnych, z których informacje przekazywane były do dowództwa lotnictwa myśliwskiego. System ultra, polegający na możliwości odczytywania zaszyfrowanych niemieckich rozkazów pozwalał brytyjskiemu dowództwu w zorientowaniu się, gdzie nastąpi nalot i jaka będzie jego siła. Dzięki temu dowództwo lotnictwa myśliwskiego mogło doskonale gospodarować szczupłymi silami i zadawać Niemcom duże straty. Powietrzna bitwa o Anglię, która rozpoczęła się na początku lipca 1940 roku nie przyniosła Hitlerowi zwycięstwa, o którym myślał, że rzuci Anglików na kolana. Dzień trzydziesty pierwszy października przyjmuje się za datę końcową bitwy, w której Niemcy ponieśli pierwszą strategiczną klęskę w drugiej wojnie światowej. Hitler sadził jednak, że jego nowa broń rozstrzygnie ostatecznie losy wojny na korzyść III Rzeszy. Z miasteczka Wizernee, na południu Francji do Londynu jest dwieście kilometrów, wystarczająco blisko, aby Niemcy mogli myśleć o ostrzeliwaniu stolicy Wielkiej Brytanii za pomocą nowej broni, rakiet V2. One miały startować z gigantycznej podziemnej wyrzutni, którą zamontowano właśnie w tym małym, przygranicznym miasteczku Wizernee.