Nauka | 19 września 2010 | Tagi: absolutny, akt, kres, planowanie, posiadanie, powstanie, religia, stworzenie, życie
Wizja chrześcijańska Do połowy dziewiętnastego wieku Kościół dzięki rozbudowanej sieci szkół wywierał wpływ na propagowanie swoich poglądu. Kościół katolicki zawsze był postrzegany jako obskurancki. Wiele pożytecznych dzieł było zakazane, znajdowały się w Indeksie Ksiąg Zakazanych. Dlaczego tak było? Ponieważ Kościół uważał, iż posiadał/posiada absolutny monopol na wiedzę. Trudno sobie wyobrazić, aby powstanie naszego świata było tłumaczone inaczej, niż przez wizję Kościoła. W zasadzie każda religia, uważała że świat stworzył jej bóg. W religii chrześcijańskiej uważa się, iż świat został stworzony przez Boga w sześć dni. Akt stworzenia miał wynikać z łaski bożej. Praca była podzielona, dokładnie zaplanowana. Bóg na początku musiał oddzielić światło od ciemności. Później powstała flora i fauna. Na samym końcu powstał człowiek, jako istota stworzona na wzór i podobieństwo boże. W naszych czasach teologowie katoliccy uważają, że jest to wizja paraboliczna. Oznacza to, że jest ona alegorią bożego aktu stworzenia. Takie rozwiązanie przyjmuje do wiadomości prawdomówność wielu teorii naukowych. Jednak wiele Kościołów protestanckich przyjmuje dokładnie wizję zapisaną w Biblii. Wyklucza ona ewolucjonizm. Koniec wszechświata Zgodnie z prawami przyrody i prawami wyznaczonymi przez Boga, wszystko co ma swój początek, musi posiadać koniec. Łatwe i logiczne w rozumowaniu stwierdzanie. Jednak naukowcy nie są zgodni co do tego faktu, znaczy się zadają sobie ciągle pytanie: W jaki sposób Wszechświat się skończy? Może inaczej. Ważniejszym dla nich pytaniem jest: Czy Wszechświat kiedykolwiek przestanie się rozszerzać? Pytanie takie decyduje o poglądach na model naszego Wszechświata. Dobrze, że odpowiedz na tak postawione pytanie odbywa się na podstawie obserwacji, a nie jakiś kabalistycznych, teoretycznych obliczeń. Zostało przyjęte, że jeżeli we Wszechświecie jest wystarczająco materii, to siła grawitacyjna zwolni rozszerzanie się Wszechświata, później ma powrotem zwężać galaktyki. To tak jak mieć mały balonik, który się rozszerza, a później z którego wypuszczamy powietrze. Jeżeli we Wszechświecie nie wystarczy materii, to znaczy w przypadku, gdy będzie się on wiecznie rozszerzał to Bóg jeden wie co się stanie. Wielu naukowców uważa, iż modele są nie kompletne, bo do ich obliczeń brakuje jakieś, nowej, jeszcze nie poznanej materii.


Adam Kazimierz Czartoryski naprawdę nazywał się Adam Kazimierz Joachim Ambroży Marek Czartoryski. Jest to kolejne z bardzo znanych nazwisk, jeżeli chodzi o polskie oświecenie. Czartoryski żył na przełomie osiemnastego oraz dziewiętnastego stulecia. Pochodził z Gdańska, zmarł natomiast w Sieniawie licząc sobie osiemdziesiąt dziewięć lat. Zasłynął z bardzo wielu rzeczy, między innymi z tego, że stał na czele Stronnictwa Patriotycznego. Był zaliczany do politycznych adwersarzy ostatniego polskiego monarchy Stanisława Augusta Poniatowskiego. Preferował przeprowadzanie reform, nie uznawał prowadzonej przez króla polityki, która – jak wiadomo – doprowadziła w rezultacie do trzech rozbiorów Polski. Czartoryski pełnił także funkcję komendanta prestiżowej i bardzo liczącej się w tamtym czasie Szkoły Rycerskiej. Ponadto zasiadał w Komisji Edukacji Narodowej. Był także posłem na Sejm Wielki (Czteroletni). Adam Stanisław Naruszewicz to następne bardzo zasłużone dla polskiej kultury nazwisko. Naruszewicz żył w epoce oświecenia, której był wybitnym reprezentantem. Żył on w osiemnastym stuleciu. Zmarł w Janowie Podlaskim licząc sobie sześćdziesiąt trzy lata. Był człowiekiem posiadającym wszechstronne wykształcenie i wiedzę z zakresu wielu dziedzin. Należał do jezuickiego zakonu. W obszarze jego zainteresowań leżały między innymi historia, polityka oraz literatura. Sprawował wiele znamienitych stanowisk oraz godności związanych ze stanem duchownym. Był studentem znajdującej się we Francji – a uściślając, w Lyonie, szkoły prowadzonej przez jezuitów. W Akademii Wileńskiej wykładał jako profesor. Na początku lat siedemdziesiątych osiemnastego stulecia objął stanowisko redaktora pisma zatytułowanego “Zabawy Przyjemne i Pożyteczne”. Był autorem rozlicznych utworów o charakterze historycznym i literackim.
To wydarzenie podniosła bardzo mocno niskie morale. O wyczynie Skorzeny wspomniano nawet w brytyjskim parlamencie. Kolejnym celem jednostki Skorzeny miał być Churchill. Skrzętnie opracowywano plan zamachu na niego, także na prezydenta Rosswelta oraz Stalina podczas konferencji w Teheranie w listopadzie 1943 roku. Plan ten porzucono ze względu na zbyt dużą odległość. Celem stal się również dowódca jugosłowiańskich partyzantów, Tito, ponieważ uważano go za silę napędową jugosłowiańskiego ruchu oporu, a dotychczasowe próby zamachu, czy porwania, nie powiodły się. Pomimo trudnych początków w Jugosławii, notowania Skorzeny były wciąż wysokie. Powoływano nowe, podobne jednostki, a jego ludzie wciąż się szkolili. Dodatkowo przekazano mu kontrolę nad kilkoma jednostkami sil specjalnych niemieckiej marynarki Luft Waffen, pośród których był tajny KG200. Ten szwadron używał przechwyconych samolotów na Tylach wroga. Otrzymał także jednostkę miniaturowych okrętów podwodnych oraz żywych torped. W skład jednostki wchodzili również nurkowie saperzy. Człowiek ten urodził się w Wiedniu w 1908 roku. Jego ojciec był właścicielem dochodowej fabryki, ale kryzys nie ominął jego rodziny. Mając 18 lat Skorzeny dostał się na uniwersytet wiedeński, gdzie zainteresował się szermierką. Później otworzył własną fabrykę, a w latach trzydziestych zainteresował się wyścigami samochodowymi. Wiele wyścigów organizowanych było przez partię nazistowską. Skorzeny wkrótce do niej dołączył, wierząc, że ekonomiczne problemy Austrii rozwiąże polityczny mariaż z Niemcami. W miastach trwały zamieszki, a w tym czasie Skorzeny był członkiem wiedeńskiego klubu gimnastycznego. Ta prawicowa organizacja zapewniała policji fizyczne wsparcie podczas demonstracji przeciwników politycznych. W 1938 roku Hitler przyłączył Austrię, tworząc Wielkie Niemcy, a rok później wybuchła druga wojna światowa. Skorzeny zgłosił się na ochotnika do Luft Waffen, ale został odrzucony ze względu na wiek: miał 31 lat, więc dołączył do Waffen SS i został podchorążym gwardii przybocznej Hitlera. Przypisano go wkrótce do jednej z dywizji Waffen SS, gdzie był odpowiedzialny za konserwację broni artyleryjskiej.
W roku 2002 kilkunastu żołnierzy Gromu zostało przerzuconych do Afganistanu, którzy stacjonowali w bazie Bagram. Była to główna baza sil koalicji w tym kraju. Jednostka przebywała w Afganistanie przez okres dwóch lat. Głównym zadaniem w Afganistanie była ochrona polskich saperów w momencie, gdy pracowali na polach minowych. Teren na tyle był ciekawy, że przeciwnik mógł podchodzić dość blisko i na tyle trudny dla żołnierzy, że niewiele atutów w ręku oni posiadali. Do zadań jednostki należało również patrolowanie, rozpoznawanie terenu bazy Bagram, gdzie znajdowało się bardzo ważne lotnisko dla Amerykanów, otoczone górami, w których spodziewano się gniazd broni maszynowej. Dodatkowe zadania, to ochrona vipów, którzy pojawiali się w stolicy Afganistanu. Głównym zagrożeniem, z jakim spotkali się żołnierze gromu, to miny, bardzo powszechne w tamtym terenie, a także talubscy bojówkarze. W rejonie Mazar Sharif żołnierze Gromu wraz z elitarną jednostką niemiecką przeszukiwali jaskinie, w których Talibowie ukryli swoje bazy. Granaty pułapki, połączone z linkami, wyrywającymi zawleczki miały uniemożliwić dotarcie do środka jaskiń. W czerwcu 2002 roku mina pul paka ciężko zraniła jednego z żołnierzy Gromu. I w tym miejscu jednostka Grom może pochwalić się sukcesami, a także wielkim szczęściem, jakie jej sprzyjało. Polscy komandosi przechodzili kolejne szkolenia w najlepszych tego typu jednostkach na świecie. Wtedy cala sprawa była ściśle tajna, a dopiero później dowiedziano się, że byli to doborowi żołnierze jednostki Delta Force. Każdy nowoprzyjęto żołnierz Gromu musiał też przejść jeszcze jeden nietypowy test bojowy: tak, jak dowódca jednostki musiał zasiąść między manekinami, udającymi terrorystów i zagrać rolę zakładnika, odbijanego przez komandosów Gromu. Przez kolejne lata Grom udowadniał, że dorównuje swoim nauczycielom. Amerykańscy dowódcy z uznaniem wypowiadali się o polskiej jednostce specjalnej. Polska jednostka Grom pod każdym względem dorównywała jednostkom tego samego typu, jakie posiadały Stany Zjednoczone, co dla Polski było ogromnym atutem. O tym, że istnieje jednostka wojskowa grom, opinia publiczna dowiedziała się dopiero po czterech latach od jej powstania. Prezydent Stanów Zjednoczonych poprosił polski rząd o wojskową pomoc w przeprowadzaniu pokoju w republice Haiti. Siedemnastego października 1994 roku polscy komandosi pojawili się na warszawskim lotnisku Okęcie. Pięćdziesięciu pięciu komandosów z dowódcą jednostki wyjeżdżało na Haiti. Komandosi Gromu wylądowali na Haiti, gdy Amerykanie odsunęli od władzy tamtejszą chustę wojskową. Nowy rząd nie potrafił zapanować nad sytuacją w republice.
