Ludzie, Nauka | 16 września 2010 | Tagi: budowa, konstrukcja, Leonard, ocena, powiązanie, płaszczyzna, termin, Vinci
Zasługi Leonarda da Vinci dla ludzkości są naprawdę nieocenione – i to na wielu płaszczyznach. Jedną z nich jest architektura. W tym miejscu chodzi o konstrukcję budowlaną – wybitny przedstawiciel włoskiego renesansu uchodzi za ojca współczesnych technik budowlanych. To właśnie on jako pierwszy skojarzył ze sobą takie zagadnienia jak mechanika oraz stateczność budowlanej konstrukcji, odkrył, że jedno z drugim jest ściśle powiązane, jednak konstrukcja jako termin powiązany z matematycznymi obliczeniami wszedł do użycia dopiero w dziewiętnastym stuleciu. W konstrukcji budowlanej podstawę stanowią elementy zgrane ze sobą tworząc idealną całość. Do najbardziej istotnych takich elementów zaliczane są między innymi fundamenty, filary, nośne ściany i więźby dachowe. To od tych podstawowych elementów uzależniona jest trwałość konstrukcji. Konstrukcja budowlana dziś wykorzystywana jest powszechnie. Jednym z architektonicznych projektów, jakie stworzył Leonardo da Vinci był most w Konstantynopolu. Projekt tego obiektu powstał w pierwszych latach szesnastego stulecia. Pomysł ten narodził się w głowie wybitnego Włocha, kiedy akurat z dość krótką wizytą gościł on w Rzymie. był wówczas świadkiem rozmowy, jak toczyła się pomiędzy głową Kościoła katolickiego papieżem Aleksandrem VI a posłańcami sułtana. Wszystko wskazuje na to, iż przy tej okazji nadmienili oni, że sułtan bardzo chętnie widziałby Leonarda w roli projektanta mostu zlokalizowanego nad Złotym Rogiem. Innego, tradycyjnego mostu wtedy tam nie było, a jedynie tylko taki, który pływał na beczkach. Budowa mostu w Konstantynopolu trwała generalnie od końca piętnastego wieku, ale w tym czasie da Vinci badał ten teren pod kątem topograficznym. Mostu nie wybudował. Projekt w wersji stumetrowej zrealizowano dopiero przed ośmioma laty.


W 1936 roku w rejonie wioski rybackiej na wyspie Uznam Niemcy rozpoczęli budowę ośrodka doświadczalnego Luft Waffen i wojsk lądowych Pen Minden. Od 1937 roku konstruowano tam i prowadzono próby z rakietami A3, a następnie A4, nazwanymi później V2. Głównym konstruktorem był Verner von Braun. Jego zespól musiał pokonać niezwykle trudności, jakie przynosiła budowa nowej broni. Dziesiątki prób na poligonie doświadczalnym na wyspie Uznam zakończyło się wielkim niepowodzeniem, pociągając za sobą wiele ofiar wśród więźniów, zapędzonych tam do prac nad rozbudową ośrodka. Pierwszy udany start odbył się dopiero trzynastego czerwca 1942 roku, ale rakieta eksplodowała po przeleceniu tysiąca trzystu metrów. Całkowicie udana próba miała miejsce dopiero trzeciego października, jednakże do ostatecznego sukcesu było jeszcze daleko. Brytyjczycy dowiedzieli się o istnieniu ośrodka z tak zwanego raportu “Oslo” w 1939 roku, co potwierdziły precyzyjne raporty wywiadu Armii Krajowej, które do nich dotarły. Nie należy sądzić, że rząd brytyjski pozostawił ten problem samemu sobie. Podstawą sukcesu jest wiedza o ruchach, jakie ma zamiar powziąć przeciwnik, a takie informacje Brytyjczycy mieli, chociażby z działań, przeprowadzanych przez wywiady swojego kraju, jak i innych państw, a także dzięki radarom i systemowi ultra. Pomimo kiepskich sil lotniczych, Brytyjczycy mieli inną przewagę: radar i ultrę. W lipcu 1940 roku wzdłuż angielskiego wybrzeża działało osiemdziesiąt stacji radiolokacyjnych, z których informacje przekazywane były do dowództwa lotnictwa myśliwskiego. System ultra, polegający na możliwości odczytywania zaszyfrowanych niemieckich rozkazów pozwalał brytyjskiemu dowództwu w zorientowaniu się, gdzie nastąpi nalot i jaka będzie jego siła. Dzięki temu dowództwo lotnictwa myśliwskiego mogło doskonale gospodarować szczupłymi silami i zadawać Niemcom duże straty. Powietrzna bitwa o Anglię, która rozpoczęła się na początku lipca 1940 roku nie przyniosła Hitlerowi zwycięstwa, o którym myślał, że rzuci Anglików na kolana. Dzień trzydziesty pierwszy października przyjmuje się za datę końcową bitwy, w której Niemcy ponieśli pierwszą strategiczną klęskę w drugiej wojnie światowej. Hitler sadził jednak, że jego nowa broń rozstrzygnie ostatecznie losy wojny na korzyść III Rzeszy. Z miasteczka Wizernee, na południu Francji do Londynu jest dwieście kilometrów, wystarczająco blisko, aby Niemcy mogli myśleć o ostrzeliwaniu stolicy Wielkiej Brytanii za pomocą nowej broni, rakiet V2. One miały startować z gigantycznej podziemnej wyrzutni, którą zamontowano właśnie w tym małym, przygranicznym miasteczku Wizernee.
Wzdłuż walu atlantyckiego żołnierze bili się do ostatniej kropli krwi, musieli walczyć i umierać. Jedynie dzięki uporowi żołnierzy piechoty wojsk pancernych żołnierze dotarli na brzeg. W tym czasie poległo wielu żołnierzy. Podczas drugiej wolny światowej Hitler wydal rozkaz budowy walu atlantyckiego. Był to system bunkrów, baterii dział oraz stanowisk radarowych wzdłuż zachodnich wybrzeży Europy. Odległość między bunkrami wahała się od kilku metrów do kilku kilometrów. Wal ten rozciągał się od Norwegii, aż po Pireneje. W ciągu czterech lat budowały go setki tysięcy osób, a miał to być największy bastion wojskowy dwudziestego wieku. Miał on zabezpieczyć front zachodni przed wszelkimi atakami. Wal wznoszono z betonu, żelaza i stali przeciwko zagrożeniu z drugiej strony frontu. Machina propagandowa działała na najwyższych obrotach, ale za jej kulisami Berlin zaczynał się niecierpliwić. W październiku 1940 roku Niemcy przegrali bitwę powietrzną o Wielką Brytanię. Inwazję odwołano, a większość wojsk skierowano na wschód; Hitler postanowił zabezpieczyć skrzydło zachodnie. Związek Radziecki stawiał zaciekły opór, wiec potrzebne było wsparcie. Ponieważ większość wojsk wycofywano z zachodu Europy należało zorganizować tam system obrony przed inwazją, gdyż dywizje na zachodzie były zbyt słabe. W pierwszej fazie budowy walu atlantyckiego, jednym z priorytetów było zabezpieczenie wybrzeża Norwegii. Hitler chciał chronić zasoby naturalne i dostęp do Bałtyku. W Trondnez można nadal oglądać nienaruszone baterie dział, zwróconych ku morzu w oczekiwaniu na flotę, która nigdy nie nadciągnęła. Widok ten do dziś robi ogromne wrażenie, ale jeszcze bardziej imponujące są podziemia. Przebywało tu wielu żołnierzy; toalety, kwatery, kuchnie i magazyny z amunicją ukryto głęboko pod ziemią i pod warstwami betonu, ale wróg nigdy tu nie dotarł. Bateria Tooda w Audingen, to jedna z pierwszych, jakie wybudowano w czasie wojny. Została nazwana na cześć Fritza Tooda, szefa organizacji Tooda, zajmującej się budową obiektów na potrzeby wojny. Ten świetny inżynier był dla Hitlera idealnym kandydatem do pokierowania budową walu. Doktor Tood był znakomitym inżynierem. Potrafił wysłuchać informacji o problemach i zawsze doprowadzić do porozumienia. Nigdy nie rozkazywał, a decyzje podejmowano wspólnie. Użyczył także swojego nazwiska ogromnej machinie i organizacji Tooda. Bez niej wal atlantycki nie zostałby wybudowany. Tood podlegał bezpośrednio Hitlerowi i mógł łączyć prywatne firmy budowlane z Niemiec i terytoriów okupowanych w jeden wojskowy kompleks. Francuskie, belgijskie, a także holenderskie firmy budowlane były angażowane, jako strategiczni podwykonawcy.
