Wpisy oznaczone tagiem ‘praca’

43Już siedmioletnie dzieci były zatrudniane do prac w polu i gospodarstwie domowym. W szesnastym wieku przywożeni z Afryki niewolnicy byli stosunkowo tani. Za dwie miesięczne pensje angielski rzemieślnik mógł kupić niewolnika. Dlatego też w ogóle nie liczono się z niewolnikiem zmuszając go do nadludzkiej pracy, która prowadziła do śmierci. Zawsze można było kupić innego. W siedemnastym wieku ceny niewolników sukcesywnie rosły i pod koniec tego wieku za jednego niewolnika żądano około trzydziestu funtów. Cena ta obowiązywała na wybrzeżu, gdzie sprzedawano jeńców bezpośrednio przywiezionych z Afryki. Im dalej w głąb lądu, tym cena stawała się coraz wyższa i wzrastała nawet trzykrotnie. Ekonomiczne stało się przywożenie kobiet, które mogły rodzić dzieci na plantacjach. Już siedmioletnie dzieci zatrudniane były na plantacjach do rozwożenia wody. Musiały dźwigać ciężkie bańki z wodą i dostarczać ją we wskazane przez zarządcę miejsce, aby pracujący w polu mogli ugasić pragnienie. Dzieci pracowały w gospodarstwach, stanowiły służbę w domu pana. Podawały posiłki i napoje. Sytuacja taka była dla nich o tyle korzystna, że mogły posilić się nie zjedzonymi przez pana resztkami. Ciężki los niewolników pracujących na plantacjach bawełny. W cieplejszych rejonach Stanów Zjednoczonych, określanych w historii niewolnictwa jako Południe, niewolnicy zatrudnieni byli głównie przy uprawie bawełny. Otwierały się kolejne rynki zbytu na ten produkt, co dawało duże dochody właścicielom plantacji. Wiązało się to również z zakładaniem kolejnych plantacji i zatrudnianiem niewolników. Prace przy bawełnie rozpoczynały się w marcu. Ziemia pod uprawę przygotowywana była ręcznie, niewolnicy szli rzędami i wyrywali chwasty. Ziarno siano również ręcznie, jedynie orka odbywała się za pomocą pługu. Po około tygodniu rośliny wychodziły na powierzchnię i konieczne stawało się wyrywanie chwastów. W maju plewiono i okopywano rośliny, każda musiała rosnąć osobno. Kiedy roślina osiągała około trzydziestu centymetrów konieczne było wykopanie rowów odwadniających. Końcem sierpnia bawełna dojrzewał i rozpoczynał się najgorszy dla niewolników – okres zbiorów. Bawełna musiała być zebrana w odpowiednim momencie. Każdy niewolnik musiał zebrać około stu kilogramów bawełny. Kiedy pogoda nie sprzyjała zbiorom prace trwały również nocą. Niewolnicy pracowali nawet dwadzieścia godzin na dobę.

33Wycięczenie pracą i zagłodzeni więźniowie bardzo często zapadali na choroby. Najczęściej była to kurza ślepota, spowodowana niedoborem tłuszczu, a także gruźlica i wrzody. Więźniów kierowano do szpitala tylko wtedy, gdy byli już niezdolni do pracy. Leczenie szpitalne polegało na zapewnieniu im kilku chwil odpoczynku, po czym znów wysyłani byli do pracy. Starych, nieuleczalnie chorych kierowano do trupiarni, gdzie oczekiwali już tylko na śmierć. Całe ich zycie w obozie było drogą ku śmierci. Była ona obecna wszędzie, jedni czuli przed nią strach a inni oczekiwali jej z nadzieją. Tęsknotę za śmiercią odczuwali “religijni samobójcy”, mieli oni nadzieję, że beznadziejność, głód i ciężka praca ich zabije. Sami nie byli w stanie podjąć próby skrócenia swych cierpień. Śmierć traktowali jako łaskę, wybawienie od życia pełnego udręki. Większość jednak bała się śmierci. Najbardziej przerażało ich umieranie w samotności. Wspólnota losu nie budziła ich poczucia solidarności, wręcz przeciwnie bali się zarażenia śmiercią. Przymusowe obozy pracy obejmowały cały teren Związku Radzieckiego. Radzieckiego opowieści więźniów Grudziński ustalił, że liczba osadzonych w obozach sięga 25 milionów. Okres sowieckich łagrów przypadał na lata 1937-1940, a więc na czasy Wielkiej Czystki. Pisarz przebywał w obozie w Jercewie, który został założony, według relacji więźniów w 1936 roku, w pobliżu stacji w lesie. Panowały tu bardzo trudne warunki życia. Temperatura spadająca do -40 stopni, prowizoryczne baraki oraz bardzo małe racje żywnościowe, stały się przyczyną wysokiej śmiertelności więźniów. Jercewo posiadało własną bazę żywnościową, tartak, bocznicę kolejową oraz miasteczko dla administracji. Więźniowie mieszkali stłoczeni w barakach. Spali na zawszonych pryczach, byli wychudzeni i zagłodzeni a ich ubranie nie chroniło przed mrozem. Najbardziej dotkliwą częścią obozowego życia był głód. Autor szczegółowo opisuje odczucia związane z brakiem pożywienia. Pozbawiony żywności człowiek zaczynał obsesyjnie myśleć o jedzeniu, ciało miał słabe i z trudem wykonywał jakiekolwiek ruchy. Uczucie to męczyło go nawet w nocy, kiedy nawiedzało go w ciągłych snach. Głód w ujęciu Grudzińskiego jest nie tylko cierpieniem fizycznym, ale w ogromnym stopniu wpływa na psychikę człowieka.