Karty historii | 25 sierpnia 2010 | Tagi: armia, baza, jednostka, odwrót, Poznań, przekonanie, Wojsko, zakład, zbrojenie
Francuscy dowódcy swoją operacją prowadzili całkowicie bez przekonania, zwłaszcza, że Francja nie była gotowa do wojny, natomiast odnotowano ożywiony ruch na francuskich lotniskach. Uderzenie powietrzne na niemieckie zakłady zbrojeniowe, bazy i jednostki wojska mogło wywrzeć pożądany efekt, ale rządy Francji i Wielkiej Brytanii odrzucały taką możliwość. Z francuskich lotnisk startowały samoloty z ulotkami. W pierwszych dniach września francuskie lotnictwo zrzuciło na Niemcy pięć milionów ulotek, ośmieszających Hitlera i informujących niemieckie społeczeństwo, ze ich przywódcy są skorumpowani i nieuczciwi. Zgodnie z rozkazem naczelnego wodza armia Poznań rozpoczęła odwrót z Wielkopolski w stronę Warszawy, choć jej dowódca, general Kutrzeba ani na chwilę nie porzucił planu uderzenia na niemieckie wojska, toczące krwawe boje z armią Łódź, musiał jednak wykonać rozkaz. Odwrót armii Poznań odbywał się we wzorowym porządku: szli marszem ubezpieczonym, gotowi odeprzeć atak wroga. Poruszali się głównie nocami, co uniemożliwiało wrogowi wykrycie naszych wojsk. Jedynie dywersanci śledzili polskie oddziały, rozpalając stogi, co miało zwrócić uwagę lotnictwa i wskazać obserwatorom kierunki, w jakich zmierzały nasze dywizje. General Kutrzeba zatrzymał się w dworze Mchówek, kolo Izbicy, gdzie miał przygotowaną bojową kwaterę. W sytuacji ewakuacji rządu wszelkie wiadomości o zaistniałej sytuacji miały wartość ogromną dla morale społeczeństwa i wojska, które w wielu miejscach toczyło krwawe boje. Na wybrzeżu, gdzie siódmego września, po bohaterskiej obronie skapitulowało Westerplatte, bronił się Hel, uniemożliwiając niemieckiej flocie swobodny dostęp do portów w Gdańsku. Nasza flota już się nie liczyła: dwa największe okręty zostały zatopione w porcie helskim przez niemieckie samoloty, ale działa z Gryfa, przeniesione na ląd miały wzmocnić obronę półwyspu. Wciąż wałczyło polskie lotnictwo, które w ciągu pierwszych sześciu dni wojny strąciło niemalże połowę samolotów. Polska jednak liczyła na pomoc sojuszników, pomoc, która mogła całkowicie zmienić sytuację. Do Francji przybywały oddziały brytyjskiego korpusu ekspedycyjnego, miało to jednak znaczenie polityczne, a nie militarne. Oddziały ochotniczej armii terytorialnej nie miały wielkiej wartości bojowej i było oczywiste, że musi minąć wiele czasu, zanim zdołają przygotować się do walki. Brakowało im ciężkiej artylerii i czołgów. Brytyjski korpus ekspedycyjny mógłby podjąć walkę z Niemcami najwcześniej na początku 1940 roku. Armia francuska była wystarczająco silna, aby sama wpłynąć na bieg wojny, ale jej dowódcom brakowało woli walki. Francuscy oficerowie byli sparaliżowani pamięcią o ogromnych stratach poniesionych podczas minionej wojny.


Brak porozumienia miast hanzeatyckich Jak to często bywa, miasta hanzeatyckie nie mogły się porozumieć, aby wspólnie wystąpić przeciw braciom witalijskim. Zamiast nich przystąpiła do działań największa potęga wojskowa Wschodu, Zakon Krzyżacki. Wielki Mistrz Konrad von Jungingen zebrał na zamku w Malborku przedstawicieli miast pruskich i przedstawił im swój tajny plan. 2 000 żołnierzy atakując przez zaskoczenie miało zadać śmiertelny cios braciom witalijskim na Gotlandii. Miasta plan przyjęły. Inwazja było wojskowym majstersztykiem. 22.02.1398 r. W gotowości stało 10 kog i 30 mniejszych statków. Machiny oblężnicze i prowiant umieszczono na pokładzie, rycerze, piechota i konie czekały na zaokrętowanie. 17 marca, gdy na Bałtyku jeszcze szła kra i żadne statki nie pływały, flota wypłynęła na morze. Cztery dni później wojsko wylądowało w pobliżu pirackiego zamku Vastergarn. Akcja przeprowadzona została błyskawicznie. Mimo wysokiego śniegu wojsko zakonne przetoczyło się jak burze śnieżna przez wyspę. Ogarnięte panicznym strachem pirackie zamki kapitulowały. Zajęcie Wisby W roku 1394 roku bracia witalijscy pod wodzą komendanta Sztokholmu pojawili się na wybrzeżu duńskiej wyspy Gotlandii i zajęli jej stolicę, Wisby, wówczas jedną z najsilniejszych twierdz północnej Europy. Wisby stało się centrum wojny korsarskiej, która królowej Małgorzacie i jej sprzymierzeńcom przyniosła więcej strat aniżeli wojna przeciw Szwecji. W końcu Sztokholm musiał jednak skapitulować i zawarto pokój. Bracia witalijscy natomiast nie przerwali swojej korsarskiej wojny, którą prowadzili z Gotlandii. Dla Hanzy nastały trudne lata. Każdy statek musiał zabierać na swój pokład zbrojnych żołnierzy. Ponadto miasto hanzeatyckie zbroiły w działa ciężkie statki wojenne, zwane “kogami pokoju”. Jednak bracia witalijscy byli dobrze uzbrojonymi, twardymi przeciwnikami. Ich hulki o wysokich burtach miały przewagę nad hanzeatyckimi niskimi kogami. Kto się nie poddał lub nie zginął już w czasie abordażu, tego bezlitośnie wyrzucano za burtę i tonął. Również hanzeaci nie wskazywali zbytniej litości wobec schwytanych piratów. Zakuwano ich w kajdany lub umieszczano w beczce na śledzie, a następnie niechybnie ścinano.
Wskrzeszanie jest to bardzo przydatna umiejętność, jaką mogą posiadać bohaterzy i jeden rodzaj jednostki bojowej, która jednak jest bardzo zaawansowana i co za tym idzie bardzo droga, a wiec posiadanie ich jest bardzo wielką zaletą każdego wojska. Oczywiście stworzeniem które potrafi wskrzeszać jednostki sojusznicze jest anioł, który jedynie raz może użyć danego zaklęcia i wskrzesić określoną liczbę wojsk lub samego siebie w zależności od tego jaką liczebność posiadamy danych aniołów, będą one mogły przywrócić odpowiednią ilość punktów życia. Często spotyka się nic innego jak umiejętność bohatera, który po zakończonej walce dzięki specjalnej umiejętności potrafi wskrzesić procentową ilość utraconych wojsk jednak nigdy nie będzie to sto procent strat, ponieważ okazałoby się to bardzo niesprawiedliwe. Wskrzeszanie może się również odbyć za pomocą odpowiedniego czaru jakiego może się nauczyć bohater. Przywoływanie wojsk jest bardzo ciekawą zdolnością, ponieważ dzięki odpowiedniej sile czarów będziemy w stanie oczywiście mocno powiększyć siłę naszych wojsk, co na pewno się przyda, ponieważ okazuje się, że przywoływane istoty często są bardzo potężne, a w przypadku kiedy są mniej zaawansowane to idzie się na ilość i liczebność słabszych armii może okazać się przytłaczająca. Przywoływanie odnosi się często do jednostek, które możemy rekrutować normalnie w naszych zamkach, ale nie tylko, ponieważ przywoływanie żywiołaków jest również bardzo potężne. Między innymi wyróżnia się przywołania żywiołaków wody, powietrza, ognia i ziemi. Obok przywoływania wyróżnia się również nic innego jak kopiowanie wojsk, za pomocą magicznej iluzji czy klonowanie jednostek. Jest to zdolność, które tworzy również bardzo niebezpieczne wojska przeciwnika, a co za tym idzie w zależności kto użyje tego czaru powiększa sobie szanse na wygranie.
Godziny przybycia na komisje sa zazwyczaj wczesne. Na jedna godzinę maja przybyć osoby z tej samej gminy według kolejności alfabetycznej. Kandydaci na komisje wojskowa przybywają o 30 minut. Jest to czas zazwyczaj zbyt krotki i opóźnienia wydłużają się niemiłosiernie. Zdarza się sporadycznie, ze jedna z osób zasiadających w komisji nie dotarła lub ma znaczne opóźnienie z powodów technicznych. W takim wypadku cala praca komisji zostaje zastopowana, gdyż komisja wojskowa może pracować wyłącznie w obecności wszystkich osób w niej zasiadających. Opóźnienie może być także spowodowane spóźnieniem się jednej z urzędniczek lub urzędników, którzy będą przeprowadzali z kandydatami na komisje wojskowa wstępny wywiad dotyczący ich zainteresowań, danych personalnych czy ten przebytego wykształcenia. Oczekiwanie jest nieprzyjemne także dlatego, ze pomieszczenia, w których musza przebywać kandydaci sa zazwyczaj niskiej rangi, bądź tez sa bardzo ciasne. Na cale szczęście dla kandydatów badania odbywają się zazwyczaj w kwietniu lub maju, kiedy pogoda w zdecydowanej większość przypadku jest bardzo dobra. Choć obecnie wszystko przebiega spokojnie w okresie służby obowiązkowe często osoby przychodzące na komisje wojskowa uciekały się do rożnego rodzaju metod, aby uniknąć służby wojskowej. Zdarzały się przypadki, kiedy osoba przychodząca na komisje wojskowa nagle zaczynała udawać osobę chora psychicznie, byle tylko komisja przyznała jej kategorie zakazująca służby wojskowej czynnej z powodów zdrowotnych. Lekarze siedzący w komisjach najczęściej w ogóle się takimi przypadkami nie przejmowali, uznając takie osoby za sprawne zdrowotnie. Bywały jednak przypadki, gdy osoby bardzo zaangażowane w udawanie osoby niepełnosprawnej zostały odsyłane na pewien okres do szpitala, gdzie także musiały podtrzymywać status osoby niepełnosprawnej umysłowo, po czym zostawały klasyfikowane jako osoby niezdolne do służby ze względu na obecność w szpitalu specjalistycznym. Aktualnie wymagane sa szczegółowe wyniki badan lekarskich, a żadne numery tego typu z pewnością nie przejdą przez wykwalifikowana komisja wojskowa. Niedawno wprowadzone zmiany maja na celu stworzenie całkowicie zawodowej armii wojskowej w Polsce, co w praktyce oznacza mnie więcej tyle, ze do wojska zostaną przyjęci jedynie kandydaci będący ochotnikami, bądź tez kandydaci po szkołach oficerskich i innych wyższych szkołach wojskowych. Jeszcze kilka lat temu do wojska przyjmowana była z obowiązku każda osoba, która ukończyła 18 rok życia i przestala się kształcić. Zmiana ta ma wymierny wpływ na prace komisji wojskowej, która ma coraz mniejsze znaczenie. Nie jest bowiem istotne dla kandydatów, czy otrzymają kategoria teoretycznie nadająca im status osoby zdolnej do służby wojskowej zarówno w trakcie wojny jak i pokoju, gdyż wiedza oni, ze i tak nie pójdą do wojska, jeżeli nie podejmą takiej decyzji. Coraz mniej jest w związku z tym kombinacji na komisjach, unikania jej. Stała się ona stałym punktem dla każdego młodego obywatela i może zdecydowane pogłębiać patriotyzm w młodych ludziach, którzy nie czuja się zmuszani do służby dla kraju, lecz mogą taka służbę wybrać w subiektywnej decyzji.
