Ciekawostki | 1 sierpnia 2010 | Tagi: atak, obrona, oskarżenie, proces, rozprawa, sąd, sędziowie, trybunał, uniknięcie, wschód
W skład trybunału wchodzi czterech sędziów z Ameryki, a rozprawie przysłuchuje się wielu Niemców. Proces ten to nie zwykły akt zemsty. Prokuratorzy domagali się sprawiedliwości w imieniu wielu milionów ofiar. Pozwanych oskarżono o prowadzenie zbrodniczych eksperymentów medycznych, masową sterylizację, eutanazję setek tysięcy pacjentów. Pozwani wzywani byli przez sędziego indywidualnie i zapytany czy czuje się winny czy nie. Wspomniany wyżej Karl Brand oświadczył, że jest niewinny. Podczas procesu norymberskiego, szef zespołu oskarżycieli w następujący sposób opisywał działania lekarzy: to morderstwo popełnione z pobudek antropologicznych. W posiadaniu oskarżycieli były fotograficzne dowody dokonanych zbrodni. W więzieniu w Norymberdze, w listopadzie 1946 r., stojący na korytarzu żołnierze pilnują więźniów aby żaden nie uniknął procesu, popełniając samobójstwo, jak zrobił Herman Goering. W celi planuje swoją obronę główny pozwany: Karl Brand, prowadząc jednocześnie prywatny dziennik. Jego niedawno odtajnione zapiski rzucają nowe światło na motywy postępowania jego oraz innych uczestników procesu. Zbrodnicza działalność lekarzy rozpoczęła się od momentu opanowania Przez Niemców systemu opieki zdrowotnej w pierwszej połowie lat trzydziestych. Wielu członków świata medycznego zaczęło zdradzać ideały swojego zawodu natychmiast po przejęciu władzy przez Hitlera. Podczas jednej z wycieczek, adiunkt Hitlera miał poważny wypadek samochodowy Jego, oraz innych poszkodowanych operował właśnie Brandt w pobliskim szpitalu. Hitler poprosił go, aby zajął się dalszym leczeniem rannych. Hitler lubił lekarza, gdyż był zwolennikiem narodowego socjalizmu, był oczytany, inteligentny i kosmopolityczny, a przede wszystkim był świetnym lekarzem. Młody chirurg stał się jedną z gwiazd wschodzącej III Rzeszy. Z czasem został osobistym lekarzem Hitlera, wszedł więc w jego najbliższe otoczenie. Wkrótce zostali przyjaciółmi. Hitler był nawet świadkiem na ślubie Brandta. Z czasem polityka Hitlera postępowała w kierunku dyskryminacji Żydów, zwłaszcza lekarzy. Zakazano im pracy, a gdy był on łamany – byli oni aresztowani i traktowani gorzej niż zwykli kryminaliści. Od marca do grudnia 1933 r. więziono już około 2000 ludzi, którzy byli torturowani i bici, a wielu z nich zmarło. Żydowscy lekarze musieli mieć na szyldach gwiazdę Dawida i wolno było im przyjmować wyłącznie żydowskich pacjentów. Antyżydowska polityka Hitlera doprowadziła do śmierci wiele wybitności ze świata medycyny: albo umierali w obozach koncentracyjnych, albo popełniali samobójstwa. Na skutek takich działań część opuściła Niemcy – uciekając, a ich posady przejęli lekarze, który Żydami nie byli. Miała to być nagroda dla faszystowskich lekarzy za lojalność okazaną Hitlerowi i partii.


Mieszkańcy wschodniej części kraju poczuli ulgę, jednak ich radość wciąż jeszcze mogła okazać się przedwczesna. Prace kolejowe trwały, a kiedy tory zaczęły przecinać prerię, czerwonoskórzy ponownie poczuli się zagrożeni. Pracownicy na trasach Union Pacyfics i Cansac Pacyfic, przedzierali się na zachód i wiele razy musieli rzucać kilofy, aby szybko chwycić za broń. Zaprawieni w bojach przyjmowali strzelaniny, jako część ich pracy. Podkłady i szyny układano rytm wojennych bębnów. Od wielu lat populacja bizonów stopniowo malała; zabijano je z tych samych karabinów, którymi odpędzano Indian. Przetrzebione stada opuściły wkrótce dolinę stanu Ochayo. Zachodnie plemiona już dawno dostrzegły, że kolejne wyprawy łowieckie musiały zmierzać za zwierzyną coraz dalej na wschód. Indianie z centrum kraju nadal uważali, że bizony nie mogą wyginąć, lecz ich bracia z dalszych zakątków poznali smutną prawdę. W latach siedemdziesiątych ogromne niegdyś stada skurczyły się do małych grupek. Szlaki kolejowe i przybycie białego człowieka doprowadziły wkrótce do wyginięcia bizonów. Biali myśliwi w pogoni za wielkimi zyskami znacznie przyspieszyli ten proces. Pozbawieni zwierzyny czerwonoskórzy mogli jedynie już osiąść gdzieś na stale, choć bardzo niechętnie. Karabiny umocniły w ten sposób pokój, a echa wojny ucichły, jednak na północy i na południu wciąż dało się słyszeć okrzyki buntu. Apacze z Nowego Meksyku nie sprawiali wielu kłopotów, lecz ci, arizońscy byli wprost dzicy, a ich żądza krwi niezaspokojona. Podobnie, plemiona Pima i Mrikopa, w ostatnim roku stali się bardziej aroganccy, niż kiedykolwiek. Plemiona wałczyły też między sobą: żądni krwi Siuksowie napadali na sąsiednie obozowiska i nikt nie mógł ich przekonać, aby przestali. Twierdzili, że to sprawa Indian, nie białych. Były to jednak drobne trudności i nikt nie śmiał też posądzać autora raportu o niechęć do Indian, gdyż sam był ich potomkiem. Był to general Parker, towarzysz generała Granta z wojny secesyjnej. Wprowadzono też nowe warunki pokojowe: kongres zakażał oficerom pracy w indiańskich agencjach. Przedstawiciele różnych zgromadzeń, szczególnie pokojowi Kwakrowie zostali mianowani zarządcami rezerwatów. Przestano uważać poszczególne plemiona za osobne narody i zaczęto je nawracać. Dało się poczuć, że nadeszła era spokoju i dobrobytu, jednak gdzie niegdzie wciąż pojawiały się chmury. Siuksowie i Czejenowie wciąż przypominali, że traktat pokojowy wcale nie musi oznaczać pokoju. Mimo to w latach siedemdziesiątych rozejm coraz bardziej się umacniał i stal się niemal wiarygodny. Publika przychylnie spoglądała na Indian i rozumiała ich niechęć do porzucenia dawnego życia. Wzrosło zainteresowanie edukacją Indian idąc w parze ze zwiększeniem datków i złagodzeniem praw oraz wzmożeniem działalności misjonarzy.
Wzdłuż walu atlantyckiego żołnierze bili się do ostatniej kropli krwi, musieli walczyć i umierać. Jedynie dzięki uporowi żołnierzy piechoty wojsk pancernych żołnierze dotarli na brzeg. W tym czasie poległo wielu żołnierzy. Podczas drugiej wolny światowej Hitler wydal rozkaz budowy walu atlantyckiego. Był to system bunkrów, baterii dział oraz stanowisk radarowych wzdłuż zachodnich wybrzeży Europy. Odległość między bunkrami wahała się od kilku metrów do kilku kilometrów. Wal ten rozciągał się od Norwegii, aż po Pireneje. W ciągu czterech lat budowały go setki tysięcy osób, a miał to być największy bastion wojskowy dwudziestego wieku. Miał on zabezpieczyć front zachodni przed wszelkimi atakami. Wal wznoszono z betonu, żelaza i stali przeciwko zagrożeniu z drugiej strony frontu. Machina propagandowa działała na najwyższych obrotach, ale za jej kulisami Berlin zaczynał się niecierpliwić. W październiku 1940 roku Niemcy przegrali bitwę powietrzną o Wielką Brytanię. Inwazję odwołano, a większość wojsk skierowano na wschód; Hitler postanowił zabezpieczyć skrzydło zachodnie. Związek Radziecki stawiał zaciekły opór, wiec potrzebne było wsparcie. Ponieważ większość wojsk wycofywano z zachodu Europy należało zorganizować tam system obrony przed inwazją, gdyż dywizje na zachodzie były zbyt słabe. W pierwszej fazie budowy walu atlantyckiego, jednym z priorytetów było zabezpieczenie wybrzeża Norwegii. Hitler chciał chronić zasoby naturalne i dostęp do Bałtyku. W Trondnez można nadal oglądać nienaruszone baterie dział, zwróconych ku morzu w oczekiwaniu na flotę, która nigdy nie nadciągnęła. Widok ten do dziś robi ogromne wrażenie, ale jeszcze bardziej imponujące są podziemia. Przebywało tu wielu żołnierzy; toalety, kwatery, kuchnie i magazyny z amunicją ukryto głęboko pod ziemią i pod warstwami betonu, ale wróg nigdy tu nie dotarł. Bateria Tooda w Audingen, to jedna z pierwszych, jakie wybudowano w czasie wojny. Została nazwana na cześć Fritza Tooda, szefa organizacji Tooda, zajmującej się budową obiektów na potrzeby wojny. Ten świetny inżynier był dla Hitlera idealnym kandydatem do pokierowania budową walu. Doktor Tood był znakomitym inżynierem. Potrafił wysłuchać informacji o problemach i zawsze doprowadzić do porozumienia. Nigdy nie rozkazywał, a decyzje podejmowano wspólnie. Użyczył także swojego nazwiska ogromnej machinie i organizacji Tooda. Bez niej wal atlantycki nie zostałby wybudowany. Tood podlegał bezpośrednio Hitlerowi i mógł łączyć prywatne firmy budowlane z Niemiec i terytoriów okupowanych w jeden wojskowy kompleks. Francuskie, belgijskie, a także holenderskie firmy budowlane były angażowane, jako strategiczni podwykonawcy.
