Wpisy oznaczone tagiem ‘zło’

49Początek piractwa na Morzu Północnym i Bałtyku Piractwo na Morzu Północnym i Bałtyku rozwinęło się z przepisów prawnych dotyczących ratowania mienia osiadłych na mieliźnie statków. Było to prastare prawo mieszkańców wybrzeża, które mówiło, że kto znajdzie przedmioty wyrzucone przez morze na jego brzeg, ma prawo je zatrzymać. Dla ciężko pracujących, bardzo biednych rybaków i chłopów z wybrzeży prawo to stanowiło prawdziwą łaskę bożą, bowiem zapewniało im ono część środków na utrzymanie. Prawo to odnosiło się także do osiadłych na mieliźnie statków. Dla wielu mieszkańców bowiem wystarczyło przestawić nieco boję lub latarnię, by skierować statek na rafy czy mieliznę i w ten sposób pomóc nieco łasce boskiej. Tak oto z obszukiwaczy plaż wyrastali nadbrzeżni zbójnicy, a wreszcie mordercy. Coraz częściej powtarzały się przypadki nieudzielania pomocy rozbitkom, a nawet ich zabójstwa w sytuacji, gdy mogli uratować się sami. Prawo zresztą do takich przestępstw zachęcało, bowiem łup należał do szczęśliwego znalazcy tylko wówczas, gdy nikt z pasażerów statku nie przeżył jego zatonięcia. Wielkie miasta handlowe i portowe próbowały walczyć z nadbrzeżnymi piratami przypominając swoim władcom o ich obowiązkach. Rozprzestrzenianie się piractwa W połowie XII wieku najważniejsze portowe i handlowe miasta na wybrzeżach mórz Północnego i Bałtyckiego złączyły się w związek miast, zwany Hanzą. Od tego czasu ciężkie kogi hanzeatyckie o wysokich burtach spokojnie pływały na oczach nadbrzeżnych piratów. Z tak bogatych łupów nie chcieli zrezygnować panowie na wybrzeżach Fryzji, Danii i Meklemburgii. W miarę upływu czasu napady na statki handlowe w tych rejonach stawały się coraz bardziej zuchwale. Wobec tego tolerowanego, a nawet popieranego przez zwierzchników piractwa Hanza była bezbronna. Najbardziej osławionymi piratami na morzach Północnych i Bałtyckim byli bracia witalijscy. Początkowo było to regularne wojsko biorące udział w długotrwałej wojnie pomiędzy szwedzkim królem Albrechtem i duńską królową Małgorzatą. W 1389 królowa Małgorzata ujęła swojego przeciwnika i osadziła w lochu. W tym samym roku wojska jej obległy ostatnie miejsce schronienia wiernych królowi Szwedów, mianowicie stolicę Sztokholm. W tej trudnej sytuacji ojciec króla Albrechta, książę Meklemburgii, wezwał na pomoc swoich rodaków i każdego, kto chciał mu pomóc.

17Żołnierze Gromu potrafią działać skutecznie zarówno na lądzie, jak i w wodzie. Ludzie ci są uniwersalni i potrafią sobie dać radę w każdej sytuacji. To, co obecnie jest największą bolączką Gromu, to jest możliwość działania w wymiarze powietrznym: brakuje zarówno śmigłowców oraz pilotów, którzy by doskonale rozumieli specyfikę działania tej jednostki, jak i samolotów. Pojawiło się dużo bardzo dobrego sprzętu, który powoduje, że jednostka znajduje się w światowej ekstralidze i można stwierdzić, że ten wysoki poziom będzie utrzymany. Sprzęt, jaki posiada jednostka pochodzi z Izraela. Jednostki specjalne muszą zaskoczyć przeciwnika, dlatego Amerykanie i Brytyjczycy skaczą na spadochronach z wysokości dziesięciu tysięcy metrów, co daje im możliwość działania w każdym miejscu na ziemi. Na takiej wysokości człowiek nie może samodzielnie oddychać, dlatego żołnierze wyposażeni są w aparaty tlenowe. Burza i deszcz spowodowały, że pierwszy w Polsce skok z tej wysokości wykonany był na granicy bezpieczeństwa. Dla jednostek specjalnych bardzo ważne jest, by każdy żołnierz mógł w każdej chwili zabrać cały sprzęt, który jest mu potrzebny do wykonania zadania. Ekwipunek waży dziewięćdziesiąt kilogramów. Od listopada 2006 roku Grom ma nowego dowódcę. Podejmowane będą procedury, które pomogą jeszcze lepiej wykorzystać jednostkę pod względem bezpieczeństwa. Zadania uwolnienia sześciu agentów CEA z Iraku nie chcieli się podjąć ani Anglicy, ani Francuzi. Za to rząd amerykański nie tylko pomógł w umorzeniu części polskich długów, ale również zaangażował się w tworzenie wojskowej formacji Grom. Bez pomocy rządu Stanów Zjednoczonych utworzenie Gromu raczej nie byłoby możliwe. Trzynastego lipca 1990 roku powstała tajna formacja Grom, ale później nazwa została rozwinięta: Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego. W oficjalnych dokumentach zarejestrowano ją, jako jednostkę wojskową 2305. Nazwa Grom ma związek z heroiczną akcją Gromosława Czępińskiego, a dodatkowo, sama nazwa dobrze brzmi. Grom powstał w dużej mierze tylko dlatego, że znalazł się człowiek, który był w stanie stworzyć taką organizację. Po kilku miesiącach pierwsza grupa szesnastu żołnierzy z dowódcą Gromu wyjechała do Stanów Zjednoczonych na szkolenie w najlepszej na świecie amerykańskiej jednostce specjalnej Delta Force. Była to grupa inicjatywna dowódców przyszłych pododdziałów. Selekcję do grupy Grom prowadzono na wzór selekcji do podobnych grup amerykańskich. Z całej grupy kandydatów wybrano zaledwie około dziesięciu osób. Już na pierwszych ćwiczeniach, gdy tylko powstała pierwsza sekcja szturmowa grupy Grom, jej żołnierze używali ostrej amunicji i materiałów wybuchowych.