Karty historii, Nauka | 9 lipca 2010 | Tagi: Atlantyk, bateria, bicie, budowa, dział, Hitler, skierowani, stanowisko, wał, wschód, żołnierz
Wzdłuż walu atlantyckiego żołnierze bili się do ostatniej kropli krwi, musieli walczyć i umierać. Jedynie dzięki uporowi żołnierzy piechoty wojsk pancernych żołnierze dotarli na brzeg. W tym czasie poległo wielu żołnierzy. Podczas drugiej wolny światowej Hitler wydal rozkaz budowy walu atlantyckiego. Był to system bunkrów, baterii dział oraz stanowisk radarowych wzdłuż zachodnich wybrzeży Europy. Odległość między bunkrami wahała się od kilku metrów do kilku kilometrów. Wal ten rozciągał się od Norwegii, aż po Pireneje. W ciągu czterech lat budowały go setki tysięcy osób, a miał to być największy bastion wojskowy dwudziestego wieku. Miał on zabezpieczyć front zachodni przed wszelkimi atakami. Wal wznoszono z betonu, żelaza i stali przeciwko zagrożeniu z drugiej strony frontu. Machina propagandowa działała na najwyższych obrotach, ale za jej kulisami Berlin zaczynał się niecierpliwić. W październiku 1940 roku Niemcy przegrali bitwę powietrzną o Wielką Brytanię. Inwazję odwołano, a większość wojsk skierowano na wschód; Hitler postanowił zabezpieczyć skrzydło zachodnie. Związek Radziecki stawiał zaciekły opór, wiec potrzebne było wsparcie. Ponieważ większość wojsk wycofywano z zachodu Europy należało zorganizować tam system obrony przed inwazją, gdyż dywizje na zachodzie były zbyt słabe. W pierwszej fazie budowy walu atlantyckiego, jednym z priorytetów było zabezpieczenie wybrzeża Norwegii. Hitler chciał chronić zasoby naturalne i dostęp do Bałtyku. W Trondnez można nadal oglądać nienaruszone baterie dział, zwróconych ku morzu w oczekiwaniu na flotę, która nigdy nie nadciągnęła. Widok ten do dziś robi ogromne wrażenie, ale jeszcze bardziej imponujące są podziemia. Przebywało tu wielu żołnierzy; toalety, kwatery, kuchnie i magazyny z amunicją ukryto głęboko pod ziemią i pod warstwami betonu, ale wróg nigdy tu nie dotarł. Bateria Tooda w Audingen, to jedna z pierwszych, jakie wybudowano w czasie wojny. Została nazwana na cześć Fritza Tooda, szefa organizacji Tooda, zajmującej się budową obiektów na potrzeby wojny. Ten świetny inżynier był dla Hitlera idealnym kandydatem do pokierowania budową walu. Doktor Tood był znakomitym inżynierem. Potrafił wysłuchać informacji o problemach i zawsze doprowadzić do porozumienia. Nigdy nie rozkazywał, a decyzje podejmowano wspólnie. Użyczył także swojego nazwiska ogromnej machinie i organizacji Tooda. Bez niej wal atlantycki nie zostałby wybudowany. Tood podlegał bezpośrednio Hitlerowi i mógł łączyć prywatne firmy budowlane z Niemiec i terytoriów okupowanych w jeden wojskowy kompleks. Francuskie, belgijskie, a także holenderskie firmy budowlane były angażowane, jako strategiczni podwykonawcy.


Kiedy w 334 roku p.n.e. Aleksander Wielki i jego żołnierze zeszli na ląd we Frygii, nic nie zapowiadało, że w krótkim czasie zniknie z powierzchni ziemi, największe starożytne imperium Bliskiego Wschodu. Seria błyskawicznych zwycięstw pod Granikiem, Issos i Gaugamelą, otworzyła przed nimi drogę do Babilonu, Suzy i Persepolis. Wiosną 330 roku p.n.e. Aleksander podróżował po Persji. Zniechęcony chłodnym a nawet wrogim przyjęciem ze strony arystokracji perskiej, zdecydował się na równie symboliczny czyn, wydając rozkaz spalenia Persepolis. Następnie ruszył w pościg za Dariuszem, który chciał zorganizować armię we wschodnich prowincjach. Zwłoki ostatniego króla Alchemidów, Aleksander kazał sprowadzić do Persepolis i pochować zgodnie z perską tradycją. Zażarte walki nie przeszkodziły mu też w próbach zbliżenia Macedończyków z Irakijczykami. Mimo sprzeciwu Aleksander Wielki, z coraz większym zapałem przyjmował obyczaje perskie, przywdziewał perskie szaty i otaczał się luksusem. Dążenie Aleksandra, by na gruzach starego imperium wybudować nowe, nie zostało jednak zrealizowane. Terytorium, które później nazwano Iranem, miało już za sobą długa i niespokojną historię, zanim pojawiły się tam pierwsze irańskojęzyczne plemiona. Dzisiejszy Iran to tylko część wielkiego niegdyś państwa irańskiego. W drugiej połowie III wieku p.n.e. w północno – zachodnim Iranie dokonały się drastyczne zmiany. Na okres ten archeolodzy datują pojawienie się nowego typu ceramiki, która zastąpiła naczynia wyróżniające się bogata dekoracją malarską. Jednobarwne, czarne lub szare naczynia, towarzyszyły zmarłym, których chowano na rozległych cmentarzach poza obrębem osad. Zmiany te przypisuje się plemiona irańskim, które przywędrowały ze wschodu. Pierwsze wzmianki o nich pochodzą z 858 roku p.n.e. Terytorium Iranu dzieliło między sobą kilka państw. Najsilniejsze z nich obejmowały tereny dzisiejszego Kurdystanu. Każde z nich było narażone na konflikt z potężnym sąsiadem, jakim była Asyria, usiłująca zapewnić sobie dostęp do surowców mineralnych w górach Zagros. Chciała też uzyskać kontrolę szlaków handlowych biegnących ze wschodu.
Tood skrupulatnie planował budowę fortyfikacji. Pod pozornie zwykłą wieżyczką ukrywał się kompleks, pod którym byli bezpieczni zarówno żołnierze, jak i amunicja. Pod ziemią budowla była często bardziej złożona, niż na powierzchni. Z pewnością niemieccy żołnierze mogli się tam czuć bezpiecznie. Prace budowlane postępowały szybko na przód, ale w tym samym czasie nieuchronnie zbliżał się inny rozkład sil: Rosja nie ulęgła, a Stany Zjednoczone zwróciły się przeciw nazistom. W grudniu 1941 roku Hitler nadal budowie walu atlantyckiego najwyższy priorytet. Decydując się na budowę walu, Hitler wycofał część wojsk, które przerzucił na wschód, aby wreszcie rozprawić się ze Związkiem Radzieckim. Założył, że alianci jeszcze przez kilka lat nie ponowią próby lądowania; chciał uniknąć pułapki, jaką była wojna na dwóch frontach. Brak żołnierzy kompensowano budową jeszcze większej liczby umocnień; wybrzeże Atlantyku było niebezpiecznym punktem. Po wylądowaniu, alianci mogli przeprowadzić inwazję na zagłębie Ruhry, serce niemieckiego Przemyślu. Naloty także stanowiły poważne zagrożenie. Hitler chciał ukryć żołnierzy i broń pod warstwą betonu. Miesięcznie potrzeba było około pięciuset tysięcy metrów sześciennych tego materiału. Rozkazał również umocnić wyspy normandzkie i niestety nie była to racjonalna decyzja z jego strony. Cztery działa zainstalowano w rejonie Cale, aby ostrzeliwały cele na terenie Wielkiej Brytanii, a gdy stamtąd ruszyłaby armada inwazyjna, zainstalowane armaty miały niszczyć alianckie okręty. Od lipca 1940 roku niemieckie działa, zainstalowane na francuskim brzegu zaczęły ostrzeliwanie pobliskich portów oraz okolicznych miejscowości. Jednakże ich pociski nie spowodowały większych strat w obiektach wojskowych, które szybko ewakuowano. Ostrzał zniszczył kilkanaście domów i zabił szesnaście osób cywilnych. W wojnie z Wielką Brytanią nie armaty miały odegrać główną rolę. Adolf Hitler, zapewniany przez dowódcę Luft Waffen uznał, że samoloty zmuszą rząd brytyjski do wystąpienia o zawarcie pokoju; nie uwzględniał jednak, że Luft Waffen, stworzona do wspierania wojsk lądowych nie była zdolna do działań strategicznych, a walki w pierwszym okresie wojny poważnie nadszarpnęły ich siły. Mimo to, Niemcy mogli wystawić przeciwko Wielkiej Brytanii bez mała dwa tysiące siedemset samolotów dwóch flot powietrznych, w tym tysiąc czterysta bombowców. Brytyjczycy nie byli przygotowani do obrony; do Londynu gwałtownie ściągano działa przeciwlotnicze z innych części kraju, a samolotów myśliwskich też było za malo. Czterysta sześćdziesiąt dwa myśliwce i dwieście siedemdziesiąt dziewięć Speed Fire, oraz około stu sześćdziesięciu innych samolotów, które ze względu na male osiągi nie mogły być brane pod uwagę.
